Test – Suzuki SX4 Classic

Koniec wakacji wypada powoli brać się do pracy. Może jakiś teścik.  Padło na SX4 Classic.

Samochód z pogranicza segmentów, ani to  B, bo większy, ani C bo trochę mały.  Ani to osobówka, ani terenówka, choć ma napęd na cztery koła.

Wymiary: długość 4150mm, szerokość  1755mm, wysokość  1605mm, to jak nic będzie B+, rodzaj, no cóż, modne określenie crossover pomieści i SX4 Classic.   Odkąd pojawił się nowy SX4 S-cross, to stary został classicem. Podobieństwo między starym a nowym żadne,  mogli dać nowemu nową nazwę. Suzuki zdecydowało inaczej.

Może podczas jazdy uda mi się odkryć co to za samochód.

Przed odbiorem przyjmowałem zakłady jaki będzie kolor. Typy były różne, czerwony, niebieski, srebrny, biały, ale nikt nie trafił. Raczej trudno było zgadnąć, brązowy to nie jest często spotykany kolor.  Do małego samochodu zdawałoby się, że kompletnie nie będzie pasował, ale nic bardziej mylnego. Ciemny brąz z drobinami złotej poświaty w połączeniu ze srebrnymi relingami i srebrnymi osłonami podwozia daje super efekt. Kontrasty przeważnie zawsze wychodzą na plus.

Autko nie jest duże, taki wyrośnięty maluch.  Czy ładne, mnie się podoba, ale to rzecz gustu.

Zamiast opisu powinny wystarczyć zdjęcia.

DSCN2920a DSCN2950a DSCN2952a

Samochód jaki  jest to każdy widzi, teraz można przejść do tego czego nie widać.

Silnik 1586cm,  88KW mocy. Jak na samochód ważący 1200 kg to powinno być nieźle, ale to wyjdzie w trakcie jazdy.

Wersja Explore jest jednąz tych bardziej wypasionych,  klima, nawigacja, skóra i jeszcze trochę dodatków.

Daje się tozauważyć już przed wejściem do auta. System kluczyka elektronicznego, czyli pilot w kieszeni i otwieramy samochód przyciskiem na klamce. Świetna sprawa jak nie trzeba szukać kluczyków po kieszeniach. Do odpalenia też kluczyk nie potrzebny, wystarczy pokrętło przy kierownicy, szkoda, że nie ma przycisku start, byłoby jeszcze lepiej.

We wnętrzu dwie rzeczy rzucają się w oczy. Siedzenia, czarna skóra z jasno szarą alcantarą. Ładne, nawet bardzo ładnie wyglądają, ale czy będą praktyczne. Jasna szarość wygląda na trudną do utrzymania w czystości.

DSCN2929a DSCN2947a

Haftowany napis SX4 na oparciach przednich siedzeń to doskonały detal wykończenia wpływający na estetykę, tak jak szycie czarnej skóry jasną nitką. Znów te kontrasty.

Drugi element którego trudno nie zauważyć, to duży wyświetlacz stacji multimedialnej.

DSCN2935a

Nawigacja, odtwarzacz, USB,  kamera cofania też na wyposażeniu.

Kolory dominujące we wnętrzu to czerń i szarość. Srebrne wykończenia detali dodają życia i nowoczesności. Wiadomo kontrasty.

W sumie klasyka, jak ktoś lubi stonowane wnętrza to powinien być zadowolony. Auto nie szokuje ilością przycisków, pokręteł. Jest  co potrzebne, ale dość dyskretnie rozłożone w różnych miejscach.

Z przodu na środkowym panelu mamy sterowanie klimatyzacją i stację Kenwooda z dotykowym monitorem, więc przycisków wiele nie ma.

Przy kierownicy pokrętła od świateł i wycieraczek, na drzwiach sterowanie szybami, a pomiędzy fotelami przyciski do podgrzewania siedzeń, wyłącznik ESP i przełącznik napędów z 2WD na 4WD.

Raczej nie poczujemy się jak na pokładzie statku kosmicznego, za to szybko znajdziemy to co potrzeba i to na właściwym miejscu. Nie ma potrzeby studiowania instrukcji.

Jak ktoś lubi gadżety to Kenwood DNX 4210 BT powinien zapewnić mu sporo zabawy.

Szkoda tylko, że nawigacja nie chciała ze mną rozmawiać po polsku.

Znalezienie odpowiedniej pozycji za kierownicą nie stwarza problemu, mnie wystarczyła regulacja fotela w dwóch płaszczyznach, jakby to było mało jest jeszcze regulacja kierownicy.

Pierwsza jazda,  jak zwykle po mieście. Takie badanie przeciwnika, jak przyspiesza, czy hamuje. Wyczuć gabaryty, z tym akurat nie ma problemu, jakby nie było nie jadę amerykańskim krążownikiem. Widoczność dobra. Duża przednia szyba, widać maskę z przodu, a to spore ułatwienie. Przednie słupki dość potężne, ale sytuacje ratują dodatkowe okienka

DSCN2937a

Do tyłu też dobrze widać, bo samochód kończy się zaraz za oknem w klapie bagażnika, a jest jeszcze wsparcie przez kamerę cofania.

W miejskim ruchu 88KW (120KM) spisuje się całkiem dobrze. Nie ma problemów z wyprzedzaniem, zmianą pasa ruchu, nawet z pod świateł można ruszyć pierwszym.  Oczywiście wszystko w ramach rozsądku, z Lamborghini jak trafiło się stanąć w jednej linii nawet nie próbowałem rywalizować.

Autko małe, zwinne,  przyjemnie się nim poruszać w miejskim ruchu.

Dynamika jest, a komfort ? Siedzenia wygodne, miejsca wystarczy aby nie czuć się jak w puszce. SX4 jest wyższy od zwykłej osobówki, a to sprawia wrażenie jakby auto nie tylko w górę, ale i wszerz urosło.  Kolejne doznania zależą od zawieszenia.  Na równej drodze i delikatnych nierównościach jest bardzo dobrze. Miękko przejeżdża bez nadmiernego bujania. Gorzej jest na głębszych dziurach lub studzienkach, których  nasi drogowcy ciągle nie potrafią wkomponować w jezdnię. Jest twardo, może plomby z zębów nie wypadają, ale spodziewałem się czegoś bliższego SUV-om .  Ten sam problem jest przy spowalniaczach, trzeba zwolnić .

Miejska część testu zaliczona na 4, Byłoby więcej gdyby nie dziury i spalanie. Średnia 8,3 litra na setkę,  żadna rewelacja, jak na silnik 1,6 też i nie tragedia. 

Oddając mi SX4 do testu, wyraźnie podkreślono że nie jest to samochód terenowy, pomimo napędu na cztery koła. W porządku, jak tak  trzeba uszanować wolę użyczającego i pomyśleć do czego jest to auto. Taplanie w błocie odpadło, żwirownie, brody i podobne atrakcje wykluczone. Zimą byłoby łatwiej , ale tu lato i na śnieg nie ma co liczyć.

Hasło Suzuki  „Way of life”  sugeruje jakby kierunek poszukiwań miejsca dla Suzuki.  Aktywność i  sport pasuje do hasła, więc polecimy w tą stronę. Zabiorę SX4 na maraton MTB.

Swojego czasu, to nawet był taki cykl zawodów „Powerade Suzuki MTB Marathon”. Nie jestem pewien, ale chyba nawet główną nagrodą był właśnie SX4.

My pojedziemy do Węgrowa na Polandbike Maraton.  100 kilometrów od Warszawy to dobry dystans, aby sprawdzić auto w trasie.

Tym razem ja nie startuję, ale zawodnika mam. Jak zabieram zawodnika, to i rower też trzeba zabrać.

DSCN2946a DSCN2944a

Rower to zazwyczaj problem. Najprostsze rozwiązanie to bagażnik na dach, zwłaszcza że relingi już są, brakuje reszty, a kupować na jeden wyjazd nie będę.

Jest jeszcze prostsze rozwiązanie, wjechać rowerem do środka, ale ten numer nie przejdzie, to nie Grand Vitara.

DSCN2925a

 Proste rozwiązania odpadły, pozostaje zdjąć koła w rowerze. Pięć minut roboty i ……..

Bagażnik choć całkiem spory  to jednak roweru nie łyknie.  Kombinuję dalej, pomiędzy przednie fotele a kanapę z tyłu dałoby się włożyć rower w częściach, ale tego rozwiązania zdecydowanie nie polecam. Wcześniej czy później uszkodzimy tapicerkę.

Pozostaje złożyć siedzenia i tu miła niespodzianka. Na ściankach zamontowano uchwyty do zaczepienia pasów, a na końcówki z zatrzaskami zrobiono sprytne kieszonki. Genialnie proste i nic się nie plącze.

DSCN2940a DSCN2922a

Oparcia położone, można byłoby spróbować się spakować, ale moje poczucie estetyki na to nie pozwala. Wolę całkowicie złożyć siedzenia i mieć wydzieloną część bagażową.  

Operacja banalnie prosta, pociągnąć za taśmę i siedzenia ustawiają się w pionie.  Owszem miejsca robi się dużo, nawet bardzo dużo, tylko czemu  złożone siedzenia nie tworzą kąta prostego z podłogą?

DSCN2926a
Przy kartonach lub innych regularnych gabarytach  będą się tworzyły puste przestrzenie.

Rower w częściach ląduje w bagażniku i zostaje jeszcze miejsce na resztę bagażu. Zapasowe opony, pompka, trochę klamotów i ubrań. Nawet specjalnie nie trzeba się wysilać przy pakowaniu. Miejsca dosyć. Jakby  się uparł to i drugi rower też bym zmieścił.

DSCN2930a DSCN2932a

Ruszamy w trasę.

Zacznę od spalania, które zdecydowanie spadło. Przy spokojnej jeździe bez problemu można zejść w okolice 6 litrów na 100km. Całkiem przyzwoity wynik.

Jedzie się przyjemnie, miękko, ale bez przesady, w sam raz aby czuć że panuje się nad autem. Nierówności, dołki nie robią większego wrażenia. Nawet przejazdy kolejowe nie są straszne.

Straszne są za to fotoradary, nie czuć prędkości. Przyrostowi szybkości nie towarzyszą dodatkowe efekty w postaci wycia silnika, drgań czy wibracji auta, więc można łatwo przekroczyć dozwolone limity. Od zera zbiera się dobrze, za to przy wyprzedzaniu brakuje mu tzw. „kopa”.  w okolicach setki lub powyżej nawet redukcja biegu nie wiele pomaga i nie wciska nas w fotele. Trochę mnie to dziwi bo 120KM  to nie jest mało. Wyciszenie auta, też nie jest najmocniejszą stroną. Jest dość głośno, nie tak aby hałas przeszkadzał w rozmowie czy słuchania radia, ale mogłoby być lepiej. Jak już o minusach, to brakuje podłokietnika pomiędzy siedzeniami. Myślałem że z tego nie korzystam, ale skoro  tu mi go brakuje, to znaczy że jest inaczej, taki niezauważalny drobiazg.

Te mankamenty nie psują przyjemności z jazdy. Siedzenia wygodne, kierownica wyjątkowo pasująca mi do dłoni, parametry eksploatacyjne też ok, tak że nawet dłuższą trasę można pokonać bez większego zmęczenia.

Na miejscu jesteśmy dzień przed zawodami, więc można objechać trasę wyścigu.

Wiadomo MTB to nie asfalt, to trzeba się liczyć że nie wszędzie da się przejechać samochodem, ale znaczną część zazwyczaj tak. Tu powinien się przydać zwiększony prześwit i napęd na cztery koła.

Zgodnie z przewidywaniami jest dobrze. Polne drogi,  obojętne piach, szutr czy kocie łby nie stanowią przeszkody. Czyżby to było to co SX4 lubi najbardziej?

Podlasie to miejsce gdzie takich drogowych atrakcji nie brakuje. Jest ich cała masa. Skróty przez pola, łąki , nawet są w nawigacji. Generalnie króluje piach, w różnej postaci, od twardego ubitego podłoża do kopnego  jak w piaskownicy.  Zaletą tych dróżek jest to, że są w miarę równe,  bez dołów, kamieni czy  innych niespodzianek. Są też drogi całkiem zapomniane przez ludzi, ale takie omijam, bo jak wcześniej napisałem nie jest to auto terenowe. Lasy też lepiej omijać, wprawdzie szlabanów nie ma, są za to drzewa, korzenie, a zwłaszcza krzaki które psują zabawę. Co innego pola. Szeroko, równo i tumany kurzu za samochodem. Jest szał, jest zabawa i w cale człowiek nie tęskni za asfaltem. Chyba zapomnieli mi powiedzieć że to SX4 WRC.

Spalanie się popsuło, zamiast 6 jest 7 litrów z ogonkiem, ale co tam, za przyjemności się płaci. Za tą warto dać ten litr więcej.

Zawieszenie, układ kierowniczy jakby stworzone do takich warunków.  Nie buja, zawieszenie nie dobija, nawet  jest całkiem komfortowo. Pewnie, precyzyjnie bierze zakręty, drogi też się trzyma, a że 190 mm prześwitu to nie trzeba się bać o drobne przeszkody. Byle kamyczek krzywdy nie zrobi.

Co by nie mówić, to auto sprawdza się tu znakomicie, nie ma do czego się przyczepić. Szkoda że było sucho, w błotku 4×4 miałoby okazję popracować, a tak to mało było miejsc gdzie załączałem napęd na cztery. Tak po prawdzie to i tak 4WD raczej dla asekuracji niż z prawdziwej potrzeby.  Chyba tylko jedna sytuacja była nieco trudniejsza,  trafiłem na zaoraną drogę.  Dużo tego nie było może 50 metrów, były ślady że nie będę pierwszy więc czemu nie spróbować. Poszło wyjątkowo łatwo.

Brałem ten samochód tak trochę bez przekonania,  ale autko przekonało mnie do siebie. Jeżeli  lubisz przyrodę, wyjazdy w mniej uczęszczane rejony, polne drogi to SX4 też to lubi.  Wybór musi być świadomy  bo jednak są pewne ograniczenia. Auto nie jest duże, przy dwóch osobach, składamy siedzenia z tyłu i nie ma problemu z miejscem, przy komplecie pasażerów już ten numer nie przejdzie, trzeba będzie pomyśleć o czymś na dach.

Pozostaje jeszcze kwestia ceny. Wersja testowa to około 70 tysięcy złotych, jak za małe auto to dużo, jak za auto z napędem 4×4 to już nie tak wiele. Czy warto, to już każdy musi sam zdecydować, najlepiej po jeździe próbnej.

 

2 myśli na temat “Test – Suzuki SX4 Classic”

  1. …krok w tył względem czego przepraszam?.. W Suzuki SX4 jest w pewnym sensie modelu Ignis, choć nie w prostej linii, raczej jest dla tej marki SUV-em „pierworodnym”. Z tego względu nie może być „krokiem w tył”, bo przed nim nic nie było.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *