Peugeot 308. Jazda próbna – czy warto?

Peugeot 308.

Jazda próbna – czy warto?

 

Poniedziałek.

Na skrzynkę przyszło zaproszenie na jazdę próbną Peugeotem 308. Zazwyczaj takie wiadomości lądują do kosza razem z reklamami. Tym razem coś mnie powstrzymało przed zaznaczeniem opcji „usuń”. Może akurat w TV leciała reklama 308, że takie super auto, a może to nadmiar roboty i chęć na przerwę.

Otworzyłem maila, nawet ładnie graficznie zrobiony. Czarno szara kolorystyka skojarzyła mi się z eleganckim wnętrzem  limuzyny, więc brnę dalej. Rzut oka na dane jakie muszę podać. Jest dobrze, nie ma potrzeby ujawniania peselu, adresu czy nr buta, czyli można się zgłosić.

Mały zgrzyt przy wyborze miejsca do testu. Rozwijam pasek wyboru i z Warszawy jest kilka propozycji.  Fajnie, tylko skąd mam wiedzieć gdzie jak nie ma adresów. ( Na stronie peugeota nie ma tego problemu, są adresy}. Niby drobiazg, można przeżyć. Termin i miejsce do wyboru.

Teraz jest 19.00, ciekawe jakbym wybrał pierwszy możliwy termin, czyli jutro o 10 rano. Lepiej nie, bo w drodze rewanżu o 6 rano może być telefon z prośbą o potwierdzenie wizyty.

Zaznaczam pojutrze pomiędzy 10 a 12.

Okienka wypełnione, pstryk i poszło.

Wtorek

Około jedenastej telefon z salonu Peugeota w sprawie jutrzejszej jazdy próbnej. Proponuję 10.30. Termin ustalony. Miejsce też Aleja Krakowska 7

Środa

Plan jest prosty. Sprawdzić czy można poznać samochód podczas standardowej jazdy próbnej.

W salonie jestem na czas i idę prosto do recepcji. Jeszcze drzwi się za mną nie zamknęły, a już sympatyczna pani pyta w czym może pomóc.  Potrzebuję znaleźć pana Tomasza z którym jestem umówiony. Wygląda, że nie jestem pierwszym, ani oryginalnym klientem, bo pani od razu wiedziała w jakiej sprawie.  Niestety pan Tomasz właśnie prowadzi rozmowę z klientem. Rozumiem, przecież nie zostawi człowieka w pół słowa i nie przyjdzie do mnie. W tym czasie mogę pooglądać 308 w salonie. Nawet dobrze.

Pierwsze wrażenie, bez rewelacji.  Myślę, że to wina ekspozycji. Wprawdzie miejsce strategicznie dobre, przy drzwiach w centralnym punkcie salonu, ale światła mało.  Srebrny kolor powinien optycznie powiększyć auto, a mimo to wygląda dość niepozornie. Jak na aktualnie promowane auto to nie wypada zbyt okazale. Jeszcze wystający kabel z pyska (z pod maski) psuje efekt.

Jakiś klient kręci się koło auta, więc warunków do oceny sylwetki  nie ma. Tym zajmę się później, jak będzie więcej miejsca.  Tak na prawdę to wygląd  samochodu należy oceniać na ulicy, jak sie prezentuję na tle innych aut. W salonie i w reklamie zazwyczaj każdy wygląda dobrze.

Pozostaje wnętrze. Siadam za kierownicą i szukam wygodnej pozycji.  Regulacja fotela w pionie, w poziomie, kąt pochylenia oparcia i ciągle nie tak.  Jak podniosę fotel do góry, to mam wrażenie że głową zahaczam o sufit, jak opuszczę to mam wrażenie że zapadam się w nicość. Ech, ten brak światła. W środku dominuje czerń,  co by nie powiedzieć to jest tu za dużo czarnego w czarnym, a przecież czerń pomniejsza.

Ciemności mają też swoje zalety, jeżeli ten półmrok miał  wyeksponować podświetlenie zegarów, to cel osiągnięto.

Combine-Peugeot-Nouvelle-308

Tablica wskaźników prezentuję się dobrze, nawet bardzo dobrze. Dwa okrągłe zegary   (prędkościomierz i obrotomierz} z pięknie wystylizowanymi wskazówkami  przyciągają uwagę. Delikatny metaliczny blask ramek zegarów, czerwone akcenty wskazówek, a wszystko na czarnym tle. Zadbano o detale i efekt jest znakomity, tablica z klasą.

Drugim elementem przyciągającym wzrok jest środek deski rozdzielczej gdzie króluje duży ekran dotykowy (9,7″) . Klima, radio, odtwarzacz, nawigacja, tempomat i pewnie coś jeszcze.  Takie małe centrum dowodzenia, miłośnikom smartfonów powinno się podobać, dla starszych będzie to niezłe wyzwanie.

DSCN3014a

Teraz przesiadka na tył.  Dla dwóch osób nie jest źle, chociaż na nogi mało miejsca, ale pamiętać trzeba, że to kompakt a nie limuzyna.  Przy 4253 mm długości auta to cudów nie ma, gdzieś tych centymetrów będzie brakować, albo w bagażniku, albo właśnie na siedzeniu z tyłu.  Ważne aby nie brakowało miejsca dla kierowcy.

Jak wspomniałem, dwóch pasażerów usadzimy bez problemu, z trzecim będzie kłopot. Kłopot jest jeszcze z czymś. Uchwyty do wpięcia pasów umocowano na sztywno w siedzisko kanapy, co tu dużo pisać kłują w ……….. Ok. jak zapniemy pasy to nie powinniśmy na nich siedzieć, niby racja, ale nie lubię takich metod wychowawczych.

DSCN3015a

Do obejrzenia został bagażnik. 435 litrów to na prawdę dobry wynik w tej klasie. Do tego regularny kształt przestrzeni bagażowej to kolejny plus. Tu nie ma do czego się przyczepić.

Czasem jednak trzeba przewieźć coś większego, zwłaszcza że  piąte drzwi sugerują że można spróbować z telewizorem czy mniejszą lodówką.  Niestety małej bagażówki nie zrobimy. Owszem oparcie kanapy złożymy, całe lub część i to wszystko. Nie da się złożyć całości, ani uzyskać równej podłogi, szkoda.

Oględziny statyczne skończone,  no cóż szału nie ma.

Przyszła pora na zasadniczą część programu. Pan Tomasz już wolny więc zaczynamy od wyboru auta. Do dyspozycji mam 125 KM lub 155 KM z silnika 1,6.   Kusi ten mocniejszy, ale  obawiam się, że emocje mogą zdominować resztę informacji i ocena będzie bardzo subiektywna i nie pełna.

Wybieram 125 koni. Jeszcze tylko kilka formalności, krótki wywiad z klientem, czego oczekuje i ile jest skłonny za to zapłacić.

Zastanawiałem się czy nie odegrać tu roli tajemniczego klienta, ale to jednak nie fair. Co jeśli trafię na gorszy dzień sprzedawcy,  trzeba wierzyć w ludzi i dać szansę na udowodnienie swoich umiejętności.  Takie sprawdzanie zostawmy działom kontroli.

Więc od razu jak to się mówi „kawa na ławę” . Papierki wypisane i idziemy.

Samochód czeka przed salonem  

DSCN3017a DSCN3018a

To samo auto a wygląda inaczej, urosło, nabrało kształtów. Teraz to zupełnie inna bajka. Jest miejsce aby obejrzeć całą sylwetkę, posmakować  przetłoczenia, przejścia linii, krzywizny, płaszczyzny. Trochę tego jest, ale właśnie suma takich  detali decyduje czy nam się auto podoba czy nie.  Bez dobrego światła byłaby lipa jak w salonie, ale świeci słońce i świat jest piękniejszy.

Agresywne barwy firmowe sprawiają, że 308 wygląda dynamicznie, prawie jak rajdówka. Chce się wsiąść i jechać.

Wnętrze tutaj też się prezentuje o całe niebo lepiej. Czerń jest czarna, srebro błyszczące, a szarości mają odcienie. Dopiero teraz można docenić zabiegi designerskie, czyli to reklamowane uproszenie formy kokpitu.  Może nie jest jak w reklamie wszystko wytarte gumką, bo jednak trochę przycisków zostało. Projektanci skupili się na konsoli pomiędzy siedzeniami. Prawie wszystko zostało przerzucone do panelu dotykowego, a tu został tylko przycisk hamulca i odtwarzacz świetnie wkomponowany w całość. Srebrna szczelina na płytę z okrągłym pokrętłem  głośności wygląda jak dzieło sztuki. Zwłaszcza potencjometr  dodaje dyskretnego uroku elegancji.

DSCN3013a

Przed jazdą trzeba ustawić fotel i tu zaskoczenie. Teraz wszystko pasuje i niech ktoś mi powie że światło nie ma znaczenia.

Mój opiekun czuwa i przypomina, że  oprócz fotela jest regulacja kierownicy, ustawienie lusterek, drobnostka, ale warto o tym pamiętać.

Zostaje jeszcze hamulec ręczny, który przytrzymał mnie przy ruszaniu. Jakaś dziwna kombinacja, stacyjka, przycisk, a mogła być zwykła wajcha.

Wreszcie wyjeżdżamy za  bramę. Kierunek warszawska „autostrada”. Wybór dość naturalny, po pierwsze jest  za raz przy salonie, po drugie mocne auto tam będzie mogło pokazać swoje atuty. Nowa droga jest równiutka, więc będzie szybko i komfortowo.  Na początek to mi pasuje.  Droga nówka sztuka,  ruch niewielki, no i jeszcze służby nie zdążyły postawić fotoradarów.

Moc jest, chwila i osiągam limit prędkości. Samochód pewnie trzyma się asfaltu, pasowałoby jeszcze docisnąć.  Pan Tomasz nie protestuje, jest przecież w niepisanym kodeksie drogowym coś takiego jak tolerancja .  Dwa razy nie trzeba mnie zachęcać, wciskam mocniej gaz i nic się nie dzieje, nic nie rzuca, nie ściąga na boki, auto sunie jak po sznurku,  nawet nie jest dużo głośniej w aucie,  dalej można prowadzić rozmowę bez podnoszenia głosu. Jedyna zmiana oprócz cyferek na prędkościomierzu , to to że inni uczestnicy ruchu mocno zwolnili przez co szybko ich się wyprzedza. Jak już mowa o szybkościomierzu to zamieniono tu miejscami szybkościomierz z obrotomierzem. Z lewej strony jest zegar prędkościomierza, z prawej obrotomierza.  Lepiej widoczny jest obrotomierz i bardzo dobrze, bo prędkościomierz jest zdublowany cyfrowym wyświetlaczem pośrodku tablicy wskaźników. Co można robić na autostradzie, przede wszystkim sprawdzić   przyśpieszenie, prędkość, poziom hałasu, komfort. We wszystkich punktach peugeot wychodzi na plus. Jest elastyczny, nie trzeba pilnować biegów (informacja o przełożeniu na wyświetlaczu)  jest zapas mocy, aby przyśpieszy na tym biegu który jest.  Jakby co, to jest jeszcze przyspieszenie z redukcją biegów i wtedy idzie jak przecinak.

 Jest wygodnie, fotele dobrze trzymają, zmniejszona kierownica dobrze leży w dłoniach, hałas nie dokłucza.  Żadnych wibracji, stuków, zawieszenie zestrojone dość komfortowo, ale bez przesady, nie buja na zakrętach. Pozostaje jeszcze sprawdzić hamulce. Informuję o zamiarze pana Tomasza.  Widzę dyskretny rzut oka w lusterko, czy warunki pozwalają i otrzymuję akceptację.  Mocno przyhamowałem,  nie na tyle aby włączyły się automatycznie światła awaryjne, bo jednak nie jestem sam na drodze, ale wystarczająco aby stwierdzić że hamulce są i działają skutecznie. Zero ściągania na boki, nawet samochodzik mocno nie zanurkował. Sprawy na autostradzie załatwione, mam życzenie aby zaliczyć dziurawą drogę, no i mamy problem. Nie to że nie można, tylko że nie ma takiej drogi w okolicy.  Coś znaleźliśmy przy lotnisku nie ma wielkich dziur, jest za to przejazd przez tory. Niestety torowisko dość równe i zawieszenie „308” nie miało tu wiele roboty. Przeszło gładko, mięciutko, bez efektów ubocznych. 

Wracamy w stronę salonu,  cały czas rozmawiając o samochodach, a efekt, no cóż. Podobno klienci słuchają, a potem nie pamiętają, wydawało mi się to nie możliwe, a jednak na drugi dzień też nie pamiętam. W pamięci zostało, tylko  o formach finansowania zakupu, a co z resztą.  Gdzieś jest w głowie, bo potrafię odpowiedzieć na wiele pytań, np opcje wyposażenia, a to mogłem zapamiętać tylko z rozmowy podczas jazdy. 

Pasowałoby jeszcze znaleźć przynajmniej jakieś spowalniacze, jak nie trzeba to jest ich w nadmiarze, teraz nie ma. Ostatnia szansa to małe osiedlowe uliczki  koło salonu.   Szczęście dopisało jest „śpiący policjant” . Pierwszy przejazd wolno, drugi szybciej i w obu przypadkach zawieszenie zrobiło dobrą robotę.  Nie podbiło, głową sufitu nie zaliczyłem, nawet bardzo nie zatrzęsło.

I tyle byłoby jazdy, czy to wystarczy aby poznać auto.  Na początek tak, można stwierdzić czy bierzemy je dalej pod uwagę, czy skreślamy z listy zainteresowań.  Na prawdziwe poznanie to jednak mało,  co innego kwadrans na autostradzie, gdzie skupiamy się na mocy i chwilowej przyjemności z jazdy, co innego kilka godzin za kierownicą w trasie. Czy po kilkudziesięciu kilometrach nie wysiądziemy z bólem pleców?  System audio, do oceny potrzeba ciszy i spokoju, nawet nie ma co brać się za to na krótkiej przejażdżce. Wyprzedzanie przy różnej szybkości, różne przełożenia, pogoda, mnóstwo zmiennych parametrów które mają wpływ na końcową ocenę.  Diabeł tkwi w szczegółach,  które niestety często wychodzą już po zakupie. Ciekawe jakie wrażenia miałbym po tygodniu codziennej jazdy, czy znalazłbym kolejne plusy, czy raczej wady.

Dariusz Pastor.

 

Jedna myśl na temat “Peugeot 308. Jazda próbna – czy warto?”

  1. Sam często korzystam z przywileju korzystania z jazdy próbnej. Zgodzę się, nie daje do dużego obrazu na temat auta, jednak w jakimś % pokazuje z czym mamy do czynienia.
    A skoro można, to czemu nie skorzystać? 🙂

    Bardzo ciekawy blog, swoją drogą zapraszam również do mnie na http://www.motoporady.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *